• slider1
  • slider 2

Kwartalnik zaprasza na Zjazd

14-06-2018 Wyświetleń:141 Aktualności Admin

To właściwy moment, by 16 czerwca 2018 r. świętować 55. rocznicę powstania Szkoły poszukującej nowych rozwiązań w zmieniającej się rzeczywistości – napisał Jerzy Wilczyński w swym Zaproszeniu na Zjazd, zamieszczonym...

Czytaj więcej

Do Zjazdu coraz bliżej...

11-05-2018 Wyświetleń:117 Aktualności Admin

Koncert zespołu YANINA 4GRAMY  /Janusza Yaniny Iwańskiego/ uświetni VI Zjazd Absolwentów Szkoły przy Zaporze w Dębem z okazji 55-lecia powstania szkoły. Koncert rozpocznie się o 16 czerwca br. o godz...

Czytaj więcej

Na Zjeździe na pewno się pojawię...

05-05-2018 Wyświetleń:48 Aktualności Admin

Decyzja o wyborze Dębego była pochodną wielu okoliczności. Szukałem szkoły, która oferowała COŚ wyjątkowego – wspomina dr. hab. Henryk Mizerek, absolwent kierunku Meteorologii TGW Dębe. Prezentujemy obszerny fragment wywiadu, którego pozostałą...

Czytaj więcej

Matura 2018 w Szkole przy zaporze

04-05-2018 Wyświetleń:16 Aktualności Admin

W piątek, 4 maja egzaminem pisemnym z języka polskiego rozpoczęły się tegoroczne matury. W Szkole przy zaporze w Dębem do egzaminu dojrzałości przystąpiło 56 tegorocznych abiturientów i 54 absolwentów z...

Czytaj więcej

Jak połączyć tyle różnobarwności Wisły?

30-04-2018 Wyświetleń:17 Aktualności Admin

Jesteśmy przekonani, że dorobek Roku Rzeki Wisły 2017 jest zbyt cenny, by nie stał się wyznacznikiem działań na następne lata, - napisali w zaproszeniu organizatorzy debaty „był sobie Rok Wisły...

Czytaj więcej

To właściwy moment, by 16 czerwca 2018 r. świętować 55. rocznicę powstania Szkoły poszukującej nowych rozwiązań w zmieniającej się rzeczywistości – napisał Jerzy Wilczyński w swym Zaproszeniu na Zjazd, zamieszczonym na stronie tytułowej czerwcowego wydania (nr16/17) kwartalnika SZKOŁA PRZY ZAPORZE, które jest już dostępne na naszej stronie internetowej.

Natomiast już od kilku dni trwa  kolportaż „papierowego” wydania najnowszego numeru kwartalnika. Czynimy to etapowo, ponieważ tym razem o 100 % zwiększyliśmy nakład i mamy do rozdysponowania - 1000 egzemplarzy. Częścią tego podwojonego nakładu chcemy obdarować także uczestników VI Zjazdu.

Jak zawsze mamy nadzieję, że zawartość bieżącego numeru wzbudzi Wasze zainteresowanie a jubileuszowe okoliczności towarzyszące temu wydaniu, powiększą grono naszych Czytelników .

Życzymy przyjemnej lektury!

PS. Mamy również inną niespodziankę dla tych uczestników Zjazdu, którzy jeszcze nie mają Monografii Technikum w Dębem im. Józefa Próchnika a chcieliby tę książkę mieć na własność. Podczas Zjazdu będzie również możliwość jej zakupu. Wydawca Monografii – Firma MULTI z Brodnicy, dysponuje jeszcze odpowiednim zapasem egzemplarzy, które znajdziecie wraz z innymi gadżetami zjazdowymi, na stoisku przygotowanym przez Firmę naszego Absolwenta - Tomasza Siekierskiego (Matura 1986).

Koncert zespołu YANINA 4GRAMY  /Janusza Yaniny Iwańskiego/ uświetni VI Zjazd Absolwentów Szkoły przy Zaporze w Dębem z okazji 55-lecia powstania szkoły. Koncert rozpocznie się o 16 czerwca br. o godz. 21. W trosce o bezpieczeństwo Absolwentów - uczestników tegorocznego Zjazdu -  wstęp na koncert a także na imprezy towarzyszące temu wydarzeniu będzie limitowany zarejestrowaniem się i dokonaniem wymaganych opłat za udział w Zjeździe.

Organizatorzy zadbali o zapewnienie sprawnej obsługi i ochrony czerwcowej imprezy, zapewniając stały dyżur odpowiednich służb: ratowników medycznych, straży pożarnej i agencji ochrony. W tym też celu chcąc zapewnić komfort uczestnikom Zjazdu zdecydowano, m.in. o ograniczeniu dostępu do strefy cateringowo – widowiskowej na terenie Szkoły poprzez postawienie barierek ochronnych z wyznaczonymi przejściami. Mamy nadzieję, że te ograniczenia spotkają się ze zrozumieniem uczestników i nie utrudnią płynnego przemieszczania się w pobliżu wewnętrznego dziedzińca Szkoły.

Natomiast warto się pośpieszyć z zapisami, bowiem do rozpoczęcia Zjazdu pozostało niewiele ponad miesiąc a jak dotychczas wymierną wolę udziału w świętowaniu tego jubileuszu wyraziło jak dotąd nieco ponad 120 Absolwentów. Liczymy na kolejne zgłoszenia.

Wciąż można się rejestrować i wpłacać pieniądze za uczestnictwo w tegorocznym Zjeździe. Na stronie Szkoły http://zspkomornica.szkolnastrona.pl/ została utworzona zakładka: 55-lecie Szkoły, a w niej Regulamin Zjazdu i link do zapisów https://absolwenci.wieliszew.pl/.

Tym jeszcze  niezdecydowanym przypominamy, że udział w imprezie jest płatny a wysokość opłaty jednorazowej wynosi:

- Od dnia rozpoczęcia zapisów do dnia 15 maja 2018 roku – 130 zł.

- Od dnia 16 maja 2018 – do 31 maja 2018 roku – 150 zł

- Od dnia 1 czerwca 2018 roku – do 15 czerwca 2018 roku – 170 zł

- W Biurze Zjazdu 16 czerwca 2018 roku – 200 zł

ZAPRASZAMY

W piątek, 4 maja egzaminem pisemnym z języka polskiego rozpoczęły się tegoroczne matury. W Szkole przy zaporze w Dębem do egzaminu dojrzałości przystąpiło 56 tegorocznych abiturientów i 54 absolwentów z lat ubiegłych.

Wszyscy tegoroczni absolwenci zdawali obowiązkowo język polski, matematykę i język angielski na poziomie podstawowym oraz minimum po jednym przedmiocie na poziomie rozszerzonym. Przedmioty rozszerzone wybrane przez uczniów to: język. polski, matematyka, język angielski, biologia, historia, geografia, wiedza o społeczeństwie i fizyka. 

Ostatnie egzaminy pisemne mogły się odbyć do 23 maja. Dodatkowy termin egzaminu maturalnego został wyznaczony na 4-9 czerwca br. Maturzyści, którzy nie zdali tylko z jednego przedmiotu jeszcze w tym roku mogą  przystąpić do egzaminu poprawkowego. Poprawka z części pisemnej odbędzie się 21 sierpnia, z części ustnej potrwa od 21 do 22 sierpnia.

Wyniki matur w pierwszym i dodatkowym terminie zostaną ogłoszone 3 lipca. Maturzyści będą mogli odebrać tego dnia świadectwa maturalne. Wyniki poprawkowych egzaminów maturalnych zostaną opublikowane 11 września.

Decyzja o wyborze Dębego była pochodną wielu okoliczności. Szukałem szkoły, która oferowała COŚ wyjątkowego – wspomina dr. hab. Henryk Mizerek, absolwent kierunku Meteorologii TGW Dębe.

Prezentujemy obszerny fragment wywiadu, którego pozostałą część opublikujemy w czerwcowym wydaniu kwartalnika SZKOŁA PRZY ZAPORZE

Z Henrykiem Mizerkiem rozmawiał Andrzej Gronek

Pochodzisz z Warmii...

Wychowywałem się w szczególnym miejscu. Mieszkaliśmy na kolonii z dala od ludzi. Najbliższy sąsiad mieszkał w odległości prawie jednego kilometra. Od szkoły dzielił mnie dystans trzech kilometrów. A w tamtych czasach było to naprawdę daleko. Nie było autobusów … nawet porządnej drogi.  Zimą  trasę pokonywałem na nartach, czasem saniami. Latem do dyspozycji miałem rower. Rytm codzienności w dzieciństwie wyznaczały pory roku. Zapachy i smaki dzieciństwa to zapach lasu … inny w każdej porze roku i porze dnia, szmery i pluski pobliskiego jeziora Tejstymy  oraz zapachy i smaki kuchni mojej babci.  Był też zapach i smak książek. Pochłaniałem je wręcz  - jak leci „pustosząc” skromne zbiory okolicznych punktów bibliotecznych. Rodzice patrzyli na to z niepokojem i uzasadnioną – w ich mniemaniu – troską. To pewnie pasji czytania przy lampie naftowej lub przy latarce pod kołdrą „zawdzięczam” konieczność noszenia okularów korekcyjnych od wczesnej młodości.

Co wówczas sprawiało, że znaczna odległość od Szkoły nie była dla Ciebie trudnością w dążeniu do nauki?

Moja pierwsza szkoła to maleńka, nieistniejąca już dzisiaj, Szkoła Podstawowa w Biesowie. Była to szkoła z ogromnymi tradycjami  i zasługami dla Warmii. Powstała na początku XIX wieku (w 1802 r.) Za  „moich” czasów kierował nią Józef Giedrys – bardzo zacny i mądry człowiek. Potrafił radzić sobie z dzieciakami pochodzącymi z rodzin o różnych tradycjach. Warmia w tamtych czasach był to prawdziwy tygiel narodowości. Mieszkali tam „autochtoni” (przez ówczesną propagandę utożsamiani z Niemcami), duża grupa repatriantów ze Wschodu, oraz ludzie, którzy (tak jak mój dziadek) osiedlili się tutaj w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Co ciekawe tego typu różnorodność stanowiła dla nas wielką  wartość. Nie pamiętam konfliktów wynikających z różnic tradycji i języka. Uczyliśmy się od siebie nawzajem, byliśmy ciekawi siebie. Łączyła nas wspólnota miejsca i konieczność pomagania sobie nawzajem w walce z przeciwnościami losu.

Czy bywasz w Biesowie na organizowanej tam od 2007 r. Warmińskiej Uczcie Pierogowej?

Niestety nie. W Biesowie bywam rzadko. Jedynie przy okazji  odwiedzin grobów mojego ojca, babci i dziadka na przykościelnym cmentarzu. 

W 1968 r. przyjechałeś do Dębego, by po 5 latach nauki zostać maturzystą klasy meteorologii Technikum Gospodarki Wodnej. Co sprawiło, że podjąłeś naukę w tej Szkole?

Decyzja o wyborze Dębego była pochodną wielu okoliczności. Informację o szkole znalazłem w informatorze. Szukałem szkoły, która oferowała coś wyjątkowego. Coś na miarę dziecięcych marzeń i rodzących się pasji.  Meteorologia to było „to coś”.  Była dla mnie czymś z pogranicza magii i czarów. Rozumienie i umiejętność przewidywania pogody traktowałem wówczas jako odwagę stawiania czoła tajemnicy. Było to coś bardzo cenionego w mojej małej społeczności

Czy można polubić Szkołę?

Nigdy nie przepadałem za szkołą jako instytucją. Zawsze pozostanie ona miejscem, gdzie bezkarnie stosuje się przemoc symboliczną wobec uczniów i nauczycieli. Ale TGW było wyjątkowe dlatego, że tworzyli go w większości nauczyciele, którzy intuicyjnie czuli „duszę” szkoły i wartość edukacji odbywającej się poza narzucanymi przez system rytuałami.

Co wówczas wypełniało wasz czas wolny?

Mówiąc nieco metaforycznie – wszystko to, co mieściło się w ramach systemu wychowawczego Stanisława Skorupskiego. Było to bardzo rozległa przestrzeń. Na tyle rozległa, że nie czuliśmy ciężaru i rygorów pedagogicznego „cielska”. Dla Skorupskiego nie byliśmy bezwolnymi podopiecznymi, których trzeba pilnować, nadzorować, wyręczać od odpowiedzialności. Traktował nas nie jak uczniaków – lecz jak młodszych kolegów. Po latach myślę, że Dębe było wówczas polskim, unikatowym odpowiednikiem Summerhill. Treść czasu wolnego wyznaczały nasze potrzeby i pory roku. Jak tylko z zalewu zeszły lody każdą wolną chwilę spędzaliśmy na łódkach. Były też wyprawy piesze do Zegrza, autobusowe do Warszawy i gdzie tam sobie ktoś wymarzył.

Bardzo ważna była wówczas dla mnie działalność w harcerstwie. Piesze rajdy – miedzy innymi - do Palmir, Żelazowej Woli to były prawdziwe lekcje historii i patriotyzmu. Skorupski zaszczepił w nas wolę i odwagę realizacji odważnych pasji.

Jak później potoczyła się Twoja droga życiowa?

W miarę spokojnie i - powiedział bym - w sposób typowy dla kariery akademickiej. Po  maturze, jak wcześniej wspominałem, trafiłem do pracy na Stacji Meteorologicznej w Olsztynie. Po  roku, za namową  Leszka Wierchowicza, mojego serdecznego przyjaciela, postanowiłem podjąć studia w WSP w Olsztynie. Wybrałem pedagogikę.

Po studiach podjąłem pracę na uczelni. Przeszedłem tam kolejne szczeble kariery akademickiej – od asystenta do profesora UWM. Doktoryzowałem się na Uniwersytecie Warszawskim (1989), stopień doktora habilitowanego uzyskałem na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu. Mówię o tym z dumą, bo to prestiżowe uczelnie.

Czy edukowanie młodych studentów jest frapującym zajęciem i czy można Twoją pracę naukową traktować w kategoriach pasji bądź nawet wypełniania pewnej misji?

Praca dydaktyczna nie jest ceniona na współczesnych uniwersytetach. Nacisk kładzie się na badania naukowe i publikacje. Niemniej dla mnie zawsze była ona powodem do satysfakcji.

Od lat prowadzę wykłady z metodologii badań społecznych. Zainteresowania naukowe kieruję w stronę badań stosowanych w edukacji – w tym szczególnie badań ewaluacyjnych. Te kwestie są przedmiotem analiz w mojej, niedawno wydanej książce.

Bardzo sobie cenię zajęcia na studiach doktoranckich,  podyplomowych, seminaria a także prowadzenie wykładów. Mam bardzo wielu swoich wychowanków, osoby które pisały pod moim kierunkiem prace magisterskie i licencjackie. Wypromowałem też ośmiu doktorów. Wszystkich wspominam z ogromnym sentymentem. Raczej nie przechodzą na drugą stronę ulicy spotykając mnie w mieście.

Nauczanie może być frapujące pod warunkiem spełnienia kilku warunków. Daje frajdę wtedy, gdy potrafisz wykorzystywać i reżyserować sytuacje sprzyjające uczeniu się i to nie tylko studentów. Także nauczyciela. Nie dostrzegamy często, jak wiele się można nauczyć od młodych ludzi. Podam przykład. W tej chwili mój, niespełna czteroletni wnuczek, wykorzystując „analogową” tablicę wyjaśnia budowę układu słonecznego. Wszystkiego dowiedział się w przedszkolu. Teraz rysuje ziemię, kolejne planety. Odpowiada na pytania mamy o ich nazwy, kolory…itp. Wszystko odbywa się po hiszpańsku. Mama prosi go używania nazw polskich. Podpowiada mu, przypomina. Ja, będąc świadkiem tej sytuacji, mam doskonałą okazję do uczenia się hiszpańskiego oraz zrozumienia tajemnicy funkcjonowania umysłu małego dziecka.

Podobnie jest z dorosłymi. Kształcenie to głęboka interakcja, w którą wchodzą aktorzy sytuacji uczenia się. To także sztuka stawiania czoła zadaniom, które zwykle traktujemy jako niewykonalne.

Podobnie jest w przypadku pracy naukowej.  Nie jestem pewien czy w moich przypadku jest to pasja czy misja. Nigdy o tym nie myślałem w taki sposób.

Badanie naukowe to proces, w którym na podstawie tego, co już wiadomo szukasz odpowiedzi na pytanie, czego jeszcze nie wiadomo. Jest  ono zawsze bliższe sztuce niż rzemiosłu. Z mojego doświadczenia wynika, że dobry naukowiec to ten, który potrafi balansować między trzema „cnotami” – pokorą, pychą i przekorą. Inaczej się nie da. Musisz przecież zaoferować światu coś nowego, czasami czemuś zaprzeczyć, wykazać słabości dotychczasowego sposobu myślenia o świecie.  Jednocześnie trzeba tworzyć wiedzę, która uzyska akceptację społeczności uczonych. Musisz udowodnić, że potrafisz podporządkować naukę prawdzie.

Nauka stanowi treść mojego i to nie tylko zawodowego. Ja nie wiem co to znaczy  być na wakacjach, na urlopie.  Oczywiście wyjeżdżam, dużo podróżuję po świecie. Jednak nie po to by uciec od pracy, zapomnieć o niej.  W mojej profesji  można pracować  leżąc na plaży lub kosząc trawnik.

Czy COŚ jeszcze chciałbyś dodać o swoim dniu dzisiejszym?

No cóż. Metrykalne zbliżam się do kresu swojej aktywności zawodowej. Jednak ogarnia mnie przerażenie na myśl o emeryturze. Mam teraz dobry okres w swoim życiu zawodowym. Udało mi się stworzyć znakomity zespół badaczy w swojej katedrze. Realizujemy wiele projektów. Sam też ostatnio sporo publikuję.

Czuję się spełniony zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Jestem szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem dla  czwórki wnucząt. Dzieci rozproszyły się po świecie. Jednak dzisiaj świat, dzięki technologii, bardzo się „skurczył”. Mam z córkami i wnukami  stały i bliski kontakt.

Czy w sobotę,16 czerwca br. zamierzasz uczestniczyć w jubileuszowym Zjeździe Absolwentów z okazji 55-lecia Szkoły przy zaporze w Dębem ?

Mam taki zamiar. Ostatnio brałem udział w Zjeździe w 2008 r. Przeszkodą może być to, że ostatnio dużo podróżuję. Praktycznie co tydzień kilka dni jestem poza domem. Jeśli tylko będę w Polsce na pewno się pojawię. Choćby na chwilę.

FOT. Andrzej Pająk

Jesteśmy przekonani, że dorobek Roku Rzeki Wisły 2017 jest zbyt cenny, by nie stał się wyznacznikiem działań na następne lata, - napisali w zaproszeniu organizatorzy debaty „był sobie Rok Wisły i co dalej?”, odbytej w Warszawie w ramach tegorocznych (8-11marca) 30.Targów „Wiatr i Woda” . Jak informuje miesięcznik GOSPODARKA WODNA Nr 4(832) jej uczestników zaprosił senator Jerzy Wcisła, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Rozwoju Dróg Wodnych, w imieniu głównych współorganizatorów: Mirosława Czernego – przewodniczącego Fundacji Przystań Wisła, Waldemara Heflicha – redaktora naczelnego miesięcznika „Żagle” i Wojciecha Skóry z Centrum Turystyki Wodnej PTTK.

 Autorem poniższej relacji z tego wydarzenia jest Ewa Skupińska – redaktor naczelna „Gospodarki Wodnej”

„Prowadzący debatę senator Jerzy Wcisła podkreślił, że dziś jesteśmy w zupełnie innej sytuacji – Polska podpisała umowę GN i przyjęła program rewitalizacji śródlądowych dróg wodnych.

Robert Jankowski, główny organizator Roku Wisły 2017, podkreślił, że Rok zakończył się olbrzymim sukcesem – w 550-lecie żeglugi na Wiśle odbyło się 55o wydarzeń. – Tyle inicjatyw, tyle różnorodności, tyle różnobarwności Wisły. Jak to połączyć? – zastanawiał się.

W trakcie dyskusji zadawano sobie różnorodne pytania: czy powinniśmy rozmawiać tylko o turystycznym i rekreacyjnym wykorzystaniu rzeki; jak edukować młodzież; jaka powinna być przyszłość Wisły; jak stworzyć markę Wisły; może należałoby podejść do Wisły wieloaspektowo, również pomyśleć o rozwoju gospodarczym. Podkreślano w kontekście 100-lecia Niepodległości, że każdy odcinek Wisły ma dalej różne oznakowania.

Zróbmy forum stowarzyszeń wiślanych, początek lobby wiślanego, stwórzmy jednostkę, która będzie lobbować za Wisłą. Lobbujmy za Siarzewem. Budujmy markę Wisły ze społecznościami lokalnymi – padały głosy.

Monika Niemiec-Butryn, dyrektor departamentu Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej MGM i ŻŚ, stwierdziła, że większość rzeczy, o których mówiono w trakcie debaty MGM i ŻŚ chce zawrzeć w swoich planach i programach.

Jerzy Wcisła podkreślił, że dziś wszyscy entuzjaści, którzy chcą COŚ zrobić na drogach wodnych, czują się odosobnieni. Nadzieją jest organizowany teraz III Sejmik Żeglugi Śródlądowej. Będę namawiał marszałków województw, żeby patronowali temu wydarzeniu – powiedział, wyrażając nadzieję, że program rewitalizacji dróg wodnych wpłynie na poprawę sytuacji”.