• slider1
  • slider 2

Kwartalnik zaprasza na Zjazd

14-06-2018 Wyświetleń:607 Aktualności Admin

To właściwy moment, by 16 czerwca 2018 r. świętować 55. rocznicę powstania Szkoły poszukującej nowych rozwiązań w zmieniającej się rzeczywistości – napisał Jerzy Wilczyński w swym Zaproszeniu na Zjazd, zamieszczonym...

Czytaj więcej

Do Zjazdu coraz bliżej...

11-05-2018 Wyświetleń:462 Aktualności Admin

Koncert zespołu YANINA 4GRAMY  /Janusza Yaniny Iwańskiego/ uświetni VI Zjazd Absolwentów Szkoły przy Zaporze w Dębem z okazji 55-lecia powstania szkoły. Koncert rozpocznie się o 16 czerwca br. o godz...

Czytaj więcej

Na Zjeździe na pewno się pojawię...

05-05-2018 Wyświetleń:449 Aktualności Admin

Decyzja o wyborze Dębego była pochodną wielu okoliczności. Szukałem szkoły, która oferowała COŚ wyjątkowego – wspomina dr. hab. Henryk Mizerek, absolwent kierunku Meteorologii TGW Dębe. Prezentujemy obszerny fragment wywiadu, którego pozostałą...

Czytaj więcej

Matura 2018 w Szkole przy zaporze

04-05-2018 Wyświetleń:335 Aktualności Admin

W piątek, 4 maja egzaminem pisemnym z języka polskiego rozpoczęły się tegoroczne matury. W Szkole przy zaporze w Dębem do egzaminu dojrzałości przystąpiło 56 tegorocznych abiturientów i 54 absolwentów z...

Czytaj więcej

Jak połączyć tyle różnobarwności Wisły?

30-04-2018 Wyświetleń:336 Aktualności Admin

Jesteśmy przekonani, że dorobek Roku Rzeki Wisły 2017 jest zbyt cenny, by nie stał się wyznacznikiem działań na następne lata, - napisali w zaproszeniu organizatorzy debaty „był sobie Rok Wisły...

Czytaj więcej

Zapraszamy i zachęcamy do kibicowania! Zobaczcie to sami! W czwartek 3 grudnia o 19. w sali gimnastycznej dawnego TGW Dębe dojdzie do konfrontacji siatkarskich teamów: Absolwentów i reprezentantów Szkoły przy zaporze. Rozpoczęcie meczu poprzedzi uroczyste przekazanie na rzecz Szkoły nowej, elektronicznej tablicy wyników ufundowanej przez nasze Towarzystwo dzięki ofiarności ponad 30 osób i firm, które wpłaciły pieniądze na ten szczytny cel.

Tegoroczna impreza jest kolejną inicjatywą Towarzystwa Przyjaciół Szkoły przy zaporze w Dębem, w której elementy sportowej rywalizacji a jednocześnie dobrej zabawy z obu stron siatki są także okazją do rzeczowego wsparcia Szkoły. Tym razem wartość tej darowizny to prawie 5 tys. zł. Uroczysty Akt Przekazania, będący formalnym potwierdzeniem tej bezgotówkowej transakcji - spisany na tę okoliczność - zawiera także listę darczyńców, którzy finansowo przyczynili się do tego zakupu.

Cztery poprzednie batalie odbywały się w ostatni czwartek listopada; tegoroczne Siatkarskie Andrzejki ze względów organizacyjnych przełożono na początek grudnia br.

Podobnie jak  przed rokiem naprzeciw drużyny dziarskich Absolwentów Technikum w Dębem stanie zespół Kadry Pedagogicznej z miejscowego Zespołu Szkół. Arbitrem tego spotkania będzie Sławomir Miętek – matura 1973. Gramy do trzech wygranych setów. Po meczu wszystkich uczestników – zawodników i kibiców zapraszamy na tradycyjny poczęstunek ...

Prestiżowe statuetki miesięcznika „Gospodarka Wodna” przypadły tym razem Januszowi Bielakowskiemu i Janowi Żelazo. Okazją do ich wręczenia była jubileuszowa gala w nieporęckim hotelu „Parasol”. W listopadowym wydaniu tego organu Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Wodnych i Melioracyjnych nr 11/803 m.in. znajdujemy obszerną relację redaktor naczelnej Ewy Skupińskiej z obchodów 80.lecia tego periodyku. Skrupulatne przedstawienie zaproszonych gości i zagadnień poruszanych podczas tego jubileuszu zajmuje niemal całą stronę nr 311 w dziale FAKTY. 

Z bardzo wielu zawartych tam informacji warto przytoczyć obszerny akapit dotyczący nagród przyznanych przez redakcję miesięcznika. Nazwy nagród mogą wzbudzać zaciekawienie...

„Dwaj  wybitni redaktorzy „Gospodarki Wodnej” – Janusz Bielakowski i Jan Żelazo zostali wyróżnieni prestiżowymi statuetkami Kropla Wody. Nagroda uchodzi w środowisku gospodarki wodnej za wodny Oskar; jej pomysłodawcą jest Andrzej Kreft, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie, zaś przyznaje ją kapituła pod przewodnictwem dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie.

Tytułem BOBRA – DOBRZE URODZONEGO HYDROTECHNIKA zostali wyróżnieni: Janusz Bielakowski - w kategorii redaktor, Bernard Tworóg – w kategorii autor, Andrzej Kreft – w kategorii kreator, Wojciech Rędowicz - w kategorii prenumerator.

Tytuł BOBRA przyznano po raz drugi (pierwszy raz na jubileuszu 75-lecia „Gospodarki Wodnej”); jest to subiektywna nagroda redaktora naczelnego „Gospodarki Wodnej”

Do tego numeru miesięcznika dołączono także Kwartalnik WODA (nr 44) Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej oraz Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. 4-stronicowa wkładka autorstwa RZGW we Wrocławiu jest w całości poświęcona Inwestycjom w dorzeczu Odry.  Wszystkich zatem – nie tylko pamiętających straszną powódź z lipca 1997 r. i wciąż zamieszkujących tereny nadodrzańskie” powinna ucieszyć zamieszczona tam informacja, że „dobiega końca realizowana przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu modernizacja zabudowy regulacyjnej Odry; w jej ramach zostanie odbudowanych 80 ostróg rzecznych na odcinku 97 km Odrzańskiej Drogi Wodnej.

Ostrogi to kamienne groble wychodzące z brzegów i wcinające się w koryto rzeki poprzecznie do kierunku przepływu. Ich zadaniem jest zminimalizowanie erozyjnego oddziaływania nurtu na brzegi rzeki”

(Źródło: Kwartalnik Woda nr 44 str. IV)

Listopad sprzyja refleksjom o bliskich i tych, którzy odeszli. Dorota Kozieradzka (Bella) – absolwentka kierunku budownictwa wodnego (matura 1977) – wspomina swego kuzyna ze strony Mamy. W końcu września br. jej wuj - podpułkownik Aleksander Kita – wraz z 34 innymi Żołnierzami Niezłomnymi został z należnymi honorami pochowany w Panteonie na warszawskich Powązkach.

To  wspomnienie to fragment losów rodziny dotkniętej powojenną tragedią; saga rodziny, która po latach doczekała się pewnego zadośćuczynienia a dzisiaj może z poczuciem pewnej ulgi oddać cześć Zmarłemu w miejscu jego pochówku.

To także krótki rys biograficzny o zmarłym tragicznie kuzynie; historia odnalezienia Jego szczątków i pochowania ich w zbudowanym w pobliżu Panteonie, powstałego na chwałę Niezłomnym Bohaterom walki o Wolność Ojczyzny.

To wreszcie wzmianka o ponownym styku naszych losów - byłych sąsiadów z Szadek/Woli Kiełpińskiej, późniejszych kolegów szkolnych z Technikum w Dębem.

I na koniec reminiscencja, że tragiczne losy podpułkownika Aleksandra Kity i majora Jana Czeredysa pozwoliły znaleźć kolejny punkt zbieżny szkolnej i sąsiedzkiej znajomości - Doroty i Sławka, wplatając w nią oczywistą zadumę i nutkę nostalgii.

- Dzień 27 września 2015r. był dla mnie i całej rodziny oraz 34 innych rodzin – dniem  wyczekiwanym od  ponad 60 lat – podkreśla Dorota Kozieradzka. - Był to dzień  pogrzebu i pożegnania  w najbardziej oczywisty i ludzki sposób tych Bliskich, których poszukiwaliśmy ponad pół wieku. Dla nas, ten dzień był bardzo radosny! – kontynuuje.

„W  latach 1945-1956  wierni Bogu i Ojczyźnie złożyli największą ofiarę w bohaterskiej walce o godność i wolność Rzeczypospolitej. Wśród tych 35  zidentyfikowanych  szczątków ofiar  reżimu komunistycznego, pogrzebanych w bezimiennych dołach kwatery „Ł” na Wojskowym Cmentarzu na Powązkach znaleziono szczątki ppłk Aleksandra Kity,  brata mojej babci ze strony mamy (wujka, bo tak zwracam się do jego braci).

Urodził się 12 grudnia 1912r. w Annopolu na Lubelszczyźnie jako syn Andrzeja i Filipiny Kitów. Absolwent gimnazjum w Lublinie i Szkół Podchorążych Piechoty w Różanie i Komorowie pod Ostrowią Mazowiecką. Pierwszym przydziałem służbowym jaki otrzymał był 45 Pułk Piechoty Strzelców Kresowych 13 Dywizji Piechoty w Równem na Wołyniu, w którym objął stanowisko dowódcy plutonu strzeleckiego. We wrześniu 1939r. z dywizją walczył na szlaku od Tomaszowa Mazowieckiego do Zerzenia. 7 września wyprowadził z okrążenia pod Spałą swoją kompanię i 40 ludzi z innych kompanii. Podczas marszu 13 dywizji ku Wiśle zniszczył dwa czołgi wroga. Z  resztą dywizji, ze 140 żołnierzami i oficerami dotarł rankiem 20 września do Zerzenia. Koło cmentarza stoczono tragiczną walkę  z Niemcami kwaterującymi we wsi. Ocaleni dostali się do niewoli. Mój wujek  spędził wojnę w oflagu XVIIIa w Lienz w Ausrii, a następnie na Pomorzu w oflagu IIc w Wolsdenberg. W obozie ukończył naukę w Wydziale Oświatowo-Społecznym Wolnej Wszechnicy Polskiej, uczył się języków obcych (władał angielskim, rosyjskim, znał grekę i łacinę).

Po wyzwoleniu, 31 stycznia 1945r. udał się w okolice Serocka; do Szadek, gdzie mieszkali jego rodzice. Niebawem ożenił się z Jarosławą Saramagą - nauczycielką, narzeczoną sprzed wojny.  W kwietniu 1945r. podjął pracę jako inspektor oświaty w powiecie Szubin. 18 maja  został powołany do służby czynnej przez Departament Personalny MON i skierowany na kurs szefów sztabów pułków w Rembertowie. Dzięki swojej pracowitości, inteligencji i fachowości szybko awansował, będąc kolejno: szefem sztabu 39 pułku, potem oficerem operacyjnym Akcji „Wisła”, awansowany do stopnia majora, następnie był szefem Wydziału Operacyjnego Sztabu Generalnego WP, wykładowcą i dyrektorem w Oficerskiej Szkole Samochodowej w Pile. W 1950r. awansowany do stopnia podpułkownika. Jednak dla naszej rodziny wojna jeszcze się nie skończyła.

23 maja 1952r. został aresztowany  przez funkcjonariuszy Zarządu Informacji pod fałszywym zarzutem udziału w tzw. spisku w wojsku, zdrady Ojczyzny i szpiegostwa na rzecz obcego wywiadu.  Został oskarżony o „działania  zmierzające do obalenia ustroju” Polski Ludowej poprzez przystąpienie do „dywersyjno-szpiegowskiej organizacji w ludowym Wojsku Polskim”. Jego żonę z dwoma synami: sześcio- i czterolatkiem przygarnęła jej siostra.  Wujka przewieziono do Warszawy, do więzienia na ul. Rakowiecką. Po ponad 3 tygodniach bestialskiego śledztwa, poddany ogromnej presji psychicznej i przymusowi fizycznemu w końcu czerwca podpisał sugerowane mu zeznania – sfingowane zarzuty. 8 sierpnia 1952r. po trwającym dwa dni procesie, Najwyższy Sąd Wojskowy pod przewodnictwem ppłk. Juliusza Krupskiego skazał go wraz z trzema innymi  oficerami Sztabu Generalnego na karę śmierci.  Skargę rewizyjną skazanego odrzucono, z prawa łaski nie skorzystał też Bolesław Bierut. Wyrok wykonano 3 grudnia 1952r przez rozstrzelanie w katowni na Rakowieckiej. Rodzina zamiast karty zgonu  otrzymała jakiś świstek, że wyrok wykonano. Moja ciocia przez  długie lata nie wierzyła w Jego śmierć; miała nadzieję, że został wywieziony, że być może żyje gdzieś na Syberii…

Nigdy po raz drugi nie wyszła za mąż. Zrobiła wszystko, by w miarę swoich możliwości wykształcić synów: Przemysława (profesora chemii, do dziś czynnie pracującego na UMK w Toruniu) i Leszka (przez 27 lat ordynatora chirurgii dużych oddziałów,m.in w Szpitalu Wojewódzkim w Pile).

Decyzją z 6 kwietnia 1956r. Naczelna Prokuratura Wojskowa  uchyliła wyrok z 8 sierpnia 1952r. uznając, że zeznania skazanych zostały wymuszone. 2 maja wdowa po zamordowanym w majestacie komunistycznego prawa otrzymała zawiadomienie o rehabilitacji męża podpisane przez prokuratora generalnego PRL Mariana Rybickiego. Ówczesne MON czuło się zobowiązane do zadośćuczynienia. Rodzinie wypłacono jakiś niewielki zasiłek i zaproponowano postawić symboliczny grobowiec, który powstał w 1957r. Moja ciocia wybrała skromny nagrobek z piaskowca i wywalczyła aby umieszczono na nim napis: „niewinnie stracony”. Napis został umieszczony, ale w taki sposób, że został niemal całkowicie zasłonięty wielką donicą, którą postawiono na Jego płycie nagrobnej. Najważniejsze było jednak to, że z rodziny zostało zdjęte odium szpiega.

Przez wszystkie lata było to miejsce dla nas szczególne. Pamiętam jak od najmłodszych lat  babcia przywoziła  mnie na grób swojego brata. Porządkowałyśmy, stawiałyśmy kwiaty i paliłyśmy znicze. Z wielką uwagą i zainteresowaniem słuchałam opowieści z jego krótkiego życia (przeżył tylko 40 lat). Po śmierci babci przyjeżdżałam sama, później ze swoimi synami, żeby przybliżyć im rodzinną i narodową historię .

Na początku lat 80, gdy było trochę  odwilży  wydawało się nam, że może uda się  dowiedzieć czegoś sprawie zamordowanego, miejscu jego pochówku. Przemek (starszy syn wuja) miał spotkać się z Wojciechem Jaruzelskim, ale ten nie przyszedł, tylko przysłał jakichś  dwóch wysokich rangą generałów. Grzecznie porozmawiali, ale nie podali żadnych szczegółów. Powiedzieli, że o pochówku nic nie wiedzą. Podkreślili, że  nigdy się tego nie dowiemy. A jednak tak się nie stało...

Dzięki wielkiemu uporowi i konsekwencji zainteresowanych rodzin wiedzieliśmy coraz więcej i z coraz większą  nadzieją  czekaliśmy na wyjaśnienie sprawy do końca. W1990 r. zinicjatywy społeczeństwa i na jego koszt  zaczął powstawać pomnik upamiętniający straconych i pomordowanych więźniów politycznych w latach 1945-1956.  Kamień węgielny pod budowę tego PANTEONU wmurował Tadeusz Mazowiecki, a 1 listopada 1991r. odsłonięto pomnik, pomnik w formie muru z czerwonej cegły z zamieszczonymi tablicami z nazwiskami straconych. Mieliśmy już dwa miejsca czci, ale wciąż nie mieliśmy szczątków.

Po wielkich staraniach  w 2012r.  rozpoczęto ekshumacje w kwaterze „Ł”, ok. 100 metrów od symbolicznego grobu wujka i okolicach pomnika-muru. Odkryto bezimienne mogiły - zbiorowe groby znajdując ponad 200(dwieście) szczątków. Zajaśniała iskierka nadziei, że może wśród tych 200(dwustu) jest TEN, którego szukamy. W lecie 2013r. na prośbę IPN – Leszek - młodszy syn wujka został wytypowany przez rodzinę jako główny inicjator badań genetycznych.

Synowie  oraz dwaj bracia byli bardzo szczęśliwi, że mogą przyczynić się do identyfikacji.

28 lutego 2014r. w Pałacu Belwederskim w Warszawie, z udziałem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, odbyła się uroczystość ogłoszenia nazwisk dwunastu kolejnych zidentyfikowanych ofiar terroru komunistycznego ekshumowanych z kwatery „Ł” Cmentarza Wojskowego na warszawskich Powązkach. Wśród zidentyfikowanych ofiar znalazł się  również ppłk. Aleksander Kita. Z uwagi na ograniczoną liczbę uczestników na uroczystość zostali zaproszeni przez prezydenta synowie i bracia z rodzinami. Cała pozostała rodzina pilnie śledziła to wydarzenie w mediach. Kiedy Leszek odbierał notę identyfikacyjną ojca, radość nasza nie miała końca. Spełniło się to na co czekaliśmy 61 lat. Dowiedzieliśmy się, że szczątki wuja  zostały odnalezione we wspólnej mogile z ppłk. Marianem Orlikem. Przestawiono fotografie  dokumentujące miejsce i sposób ułożenia szczątków. To miejsce znajdowało się pod asfaltową alejką, którą pewnie niejednokrotnie przemierzaliśmy. Wcześniej było wysypiskiem śmieci na cmentarzu.

Rodzina zgodnie optowała za  godnym pochowaniem odnalezionych szczątków  w oddzielnym grobie w ramach mauzoleum. To okrutny los połączył TYCH wszystkich. To miejsce , jak już nas nie będzie, nie zostanie zapomniane. To nie była śmierć indywidualnego człowieka, to śmierć i grób Kogoś, kto zginął w jakiejś sprawie. To coś więcej niż tylko nasza rodzinna sprawa.

Czekaliśmy do 27 września 2015r., aby szczątki zostały złożone w Panteonie – mauzoleum żołnierzy i działaczy podziemia niepodległościowego zamordowanych przez reżim komunistyczny w latach 1945-1956.  Ostatecznie wygrali walkę ze złem i niepamięcią. Mogli odebrać należną im cześć.

Za pośrednictwem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, po uprzednim podaniu danych adresowych otrzymaliśmy piękne zaproszenia na uroczysty pogrzeb 35 zidentyfikowanych  szczątków naszych bliskich. Uczestniczyło 350 członków ich rodzin. Uroczystość rozpoczęła msza święta na placu J. Piłsudskiego z uczestnictwem najwyższych władz państwowych i samorządowych Z tego też względu, aby dostać się na miejsce musieliśmy przejść przez „bramki” kontrolne. Centralne miejsce zajmował rząd  35 trumien okrytych biało-czerwonymi flagami i wartą honorową żołnierzy. Wielka zaduma i odtwarzanie w pamięci tych minionych lat niepewności i poszukiwań – towarzyszyło chyba każdemu. Czuliśmy się wszyscy jak jedna wielka rodzina.

Kiedy  zbliżyłam się do szeregu trumien, by złożyć hołd i położyć dłoń na trumnie WUJKA w geście pożegnania, moją uwagę przykuła stojąca obok trumna z tabliczką majora Jana Czeredysa; to także nazwisko Stefy i panieńskie nazwisko mamy Sławka, który był moim sąsiadem i dobrym kolegą z czasów uczęszczania do Technikum w Dębem.. Moja ciocia, uczestniczka tej uroczystości powiedziała mi, że major Czeredys, to ojciec jej koleżanki. Nigdy przez lata naszej znajomości z rodziną Sławka nie słyszałam o historii podobnej do naszej.

Kiedy uczestniczyłam we wspólnym, szkolnym wyjeździe śladami naszych praktyk i wspomniałam o swoim udziale w pogrzebie  ŻÓŁNIERZY NIEZŁOMNYCH i WYKLĘTYCH na Powązkach, zainteresowałam tą historią kolegów. Umówiliśmy się na Powązkach, a ja byłam przewodnikiem w oprowadzaniu po cmentarzu. Wtedy  Sławek przyznał, że mjr Jan Czeredys, to jego kuzyn. Nawet  w środku mauzoleum szczątki odnalezionych naszych bliskich zostały umieszczone blisko siebie, wg kolejności identyfikacji. Nie przypuszczałam, że po tylu latach, po tylu latach braku kontaktu między nami, sprawa naszych BOHATERÓW NARODOWYCH stanie się naszą wspólną sprawą. Losy ludzkie są nieznane i trudne do przewidzenia, ale w tym wypadku zbieżne” – trafnie puentuje swe opowiadanie maturzystka TGW rocznika 1977.

Drugie miejsce zajęła drużyna koszykarek ze Szkoły przy zaporze w poniedziałkowych mistrzostwach powiatu legionowskiego szkół ponadgimnazjalnych. W decydującym meczu o prymat w dzisiejszych zawodach wychowanki trenera Włodzimierza Matejewskiego przegrały 10-18 z ekipą gospodyń turnieju z LO im. Marii Konopnickiej w Legionowie. Triumfatorki mistrzostw oprócz atutu własnej hali i dopingu licznej widowni dysponowały także przewagą wzrostu, zbierając większość piłek pod obiema tablicami, co zdecydowanie wpłynęło na wynik tej konfrontacji. W odniesieniu zwycięstwa w tym pojedynku  teamowi koszykarek LO Komornica nie pomogła obecność w zespole Wiktorii Marszałek. Uczennica klasy III C jest wnuczką Waldemara Marszałka - wielokrotnego mistrza świata w sportach motorowodnych a przed laty trenowała pływanie w stołecznej Polonii. Boiskowe partnerki Wiktorii prezentowały dość podobne umiejętności, które jednak nie wystarczyły na pokonanie faworyzowanych legionowianek z Powiatowego Zespołu Szkół Ogólnokształcących z ul. Piłsudskiego.

Wicemistrzostwo koszykarek z dawnego TGW DĘBE to także przyjemna niespodzianka dla ich opiekuna. – Jestem mile zaskoczony tym wynikiem, bo nie spodziewałem się, że tak dobrze nam pójdzie – cieszy się Włodzimierz Matejewski. - Wyróżniam wszystkie grające dziś w tym turnieju dziewczyny, bo zasłużyły na pochwałę za ambitną postawę w każdym meczu – podsumowuje.

I chociaż  pełni zgadzamy się z opinią trenera Matejewskiego, to jednak należy wspomnieć, że najskuteczniejszą koszykarką w jego zespole była Karolina Otłowska. To grająca z nr 4 w czarnej koszulce z napisem PZSP Dębe najczęściej trafiała w wygranych meczach z innymi legionowskimi szkołami: PZSP im. Jerzego Siwińskiego  (16-5)  i ZSO im. Jana III Sobieskiego (16-6).

LO Komornica: Karolina Otłowska, Justyna Szewczyk, Wiktoria Marszałek, Emilia Auguścik, Sylwia Wawrzyńczak, Karolina Wesołowska, Natalia Wołowska, Aleksandra Kowalska, Anna Teodorowicz, Daria Labunets. Trener: Włodzimierz Matejewski.

Pozostałe wyniki /system „każdy z każdym, czas  gry 2x10 min/:

II ZSO – PZSP „Targowa”  22-10

LO „Konopnicka” - PZSP „Targowa” 44-5

LO „Konopnicka” - II ZSO 16-3

Sędzią głównym zawodów była Iza Karwacz.

Klasyfikacja:

1.    LO im. Marii Konopnickiej

2.    LO Komornica (dawne TGW Dębe)

3.    II ZSO im. Jana III Sobieskiego

4.    PZSP im. Jerzego Siwińskiego   

Bartosz Gronek został dziś stypendystą Prezesa Rady Ministrów. Ucznia klasy III B Liceum Ogólnokształcącego w Komornicy wyróżniono okolicznościowym dyplomem i obdarowano nagrodą pieniężną za wyniki w nauce w roku szkolnym 2014/2015.

Stypendium Prezesa Rady Ministrów może otrzymać uczeń szkoły ponadgimnazjalnej (ukończenie której umożliwia uzyskanie świadectwa dojrzałości), który otrzymał promocję z wyróżnieniem, uzyskując przy tym najwyższą w danej szkole średnią ocen lub uczeń wykazujący szczególne uzdolnienia w co najmniej jednej dziedzinie wiedzy, uzyskując w niej najwyższe wyniki, a w pozostałych dziedzinach rezultaty co najmniej dobre.

W środowej uroczystości w Warszawskim Domu Technika NOT, którą rozpoczęto odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego, uczestniczyło 241 najlepszych uczniów ze szkół ponadgimnazjalnych Warszawy i powiatów około warszawskich. Kilka tygodni wcześniej - na początku października br. - sześcioro spośród 483 tegorocznych laureatów tej nagrody z terenu całego Mazowsza było gośćmi Pani Premier Ewy Kopacz w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 

- Bądźcie kreatywni i innowacyjni – apelowała do wyróżnionych uczniów Mazowiecki Kurator Oświaty Dorota Sokołowska, która wraz z  Mieczysławą Nowotniak - Zastępcą Dyrektora Biura Edukacji Urzędu m.st. Warszawy nagradzała i gratulowała najlepszym.

Uroczystość wręczania nagród poprzedził występ czwórki uczniów z 21 Społecznego Liceum Ogólnokształcące imienia Jerzego Grotowskiego w Warszawie.