Projekt „Śladami naszych praktyk” nabiera rozmachu. Po wizycie w Piotrawinie przyszła kolej na Górę Kalwarię. W tym mieście, na przełomie maja i czerwca 1971 roku, trójka uczniów z ówczesnej III B TGW: Marek Durbacz, Sławek Miętek i nieżyjący już Andrzej Szyszkowski, odbywała swoją pierwszą zawodową praktykę. Praktykanci zostali zakwaterowani na mieszkalnej barce (koszarce), o wdzięcznym imieniu „Teresa”, zacumowanej w jednej z wiślanych zatoczek. Koszarką dowodził sympatyczny, starszy pan o nazwisku Śmietanko.

            Dziewiątego sierpnia 2014 roku piątka absolwentów TGW: Ewa Zając, Grażyna Chojnowska, Marek Durbacz, Andrzej Gronek i Sławek Miętek postanowiła odnaleźć ślady po tej praktyce. Poszukiwania rozpoczęliśmy przypomnieniem historii miejscowości i zwiedzaniem jej zabytków.

            Góra – istnienie tej miejscowości, własności Mikołaja i Konstantego Górskich, potwierdza wpis w biskupich dokumentach z 1252 roku. W XVII wieku, zniszczoną m. in. szwedzkim potopem wieś nabywa poznański biskup Stefan Wierzbowski. Pragnie w tym miejscu stworzyć Nową Jerozolimę. Zabudowa oparta jest na planie łacińskiego krzyża. Kościoły witały wchodzących i opuszczających miasto pątników. Ulokowano tu, dla uczczenia Męki Pańskiej, 35 kaplic, 6 kościołów i 5 klasztorów. Ważne dla pielgrzymów miejsca nazwano tak, jak w Jerozolimie: Cedron, Betlejem, Wieczernik…

            Ignacy Krasicki, przejeżdżając przez Górę Kalwarię, tak ją opisał:

Postrzegłem coś na kształt miasta, 
Domki szczupłe, tych niewiele, 
A zaś kościół przy kościele. 
Zamiast miejsca, gdzie gospoda, 
Dom Piłata, Dom Heroda, 
Kajfaszowe piwniczki, 
Porozrzucane kapliczki, 
Miejsca piotrowej ucieczki, 
Most przez Cedron, a bez rzeczki, 
Zgoła wszystko niezamożnie, 
Pusto, głodno, lecz pobożnie... 
Rozwalone przez połowę, 
O miasto wielkopiątkowe!” .

Kto wie, może Góra Kalwaria była pierwowzorem miasteczka z „Monachomachii”?...

                Kilka godzin spaceru pozwoliło na zwiedzenie zabytków tego miasta. Obejrzeliśmy Kościół pw. Podwyższenia Krzyża, zwany kościołem „Na Górce” –dawną kaplicę Piłata; Kościół parafialny wraz z kaplicą i źródełkiem św. Antoniego. Przeszliśmy przy zabytkowym Ratuszu, przy dawnym Kolegium Pijarów, miniaturowych sukiennicach…

W Nowej Jerozolimie do XIX wieku zabroniono osiedlać się Żydom. W XIX wieku uchylono zakaz. W krótkim czasie judaizm stał się w tym mieście religią dominującą. Powstawały nowe obiekty służące wyznawcom judaizmu. Niektóre z nich jeszcze pozostały. Obejrzeliśmy budynek synagogi (niszczejący), dom modlitwy i dwór cadyka. Szkoda, że te ciekawe obiekty, nierozerwalnie związane z Górą Kalwarią, nie są eksponowane, odnosi się wrażenie, że są „wstydliwą” częścią miasta. A przecież miasto to w XIX w. postrzegane jako żydowskie, było jednym z głównych ośrodków chasydyzmu w Polsce. Słynny cadyk, Icchak Meir Rothenberg, wspierający Powstanie Styczniowe, który później zmienił nazwisko na Alter dając początek dynastii Alterów, pochodził z Góry Kalwarii. O roli cadyków z Ger  – tak Żydzi nazywali to miasto- świadczy otwarcie w 1898 roku „rebbes kolejki” łączącej Warszawę z Górą Kalwarią.

W 1921 roku w Górze Kalwarii Piłsudski dekorował artylerzystów konnych, uczestników wojny polsko – rosyjskiej najwyższymi odznaczeniami bojowymi. Dziesięć lat później na miejscu dekoracji postawiono upamiętniający to wydarzenie obelisk.

                II Wojna Światowa zmieniła oblicze Góry Kalwarii. Jesienią 1940 r. powstało tu getto, zlikwidowane w lutym 1941 roku. Mieszkańców getta wywieziono do Treblinki. Zamordowano tam 3270 Żydów, ocalało niewielu, którzy po wojnie wrócili do miasta. Obecnie w Górze Kalwarii mieszka podobno tylko trójka Żydów.

                Wraz nową, powojenną rzeczywistością zniknął też zakopany w 1945 roku obelisk Piłsudskiego. Dopiero przemiany 1989 roku doprowadziły do jego „zmartwychwstania” i powrotu na stare miejsce.

                Po zwiedzeniu miasta rozpoczęliśmy realizację głównego celu wyprawy, odnalezienia śladów naszej praktyki. Zadanie było niezmiernie trudne, bo praktyka odbywała się w miejscu tymczasowym, tam, gdzie było aktualnie kierownictwo grupy robót. Mieliśmy nadzieję, że wizyta u źródełka św. Antoniego pomoże nam w poszukiwaniach, ale nic z tego. Upływ ponad czterdziestu lat spowodował, że zmieniło się miasto, wiślane zatoczki przekształciły się w zagospodarowane stawy, a ulice prowadzące do Wisły stały się bliźniaczo podobne.

                W mojej i Sławka pamięci też zatarły się szczegóły z tamtych lat. Pamiętamy p. Śmietanko – kapitana „Teresy”. Pamiętamy przyrządzane przez Sławka obiady, w szczególności pierogi, które panu Śmietance wybornie smakowały, ale jak mówił - „bez śmietany”. Przypomnieliśmy sobie nocne wywoływanie zdjęć, pływanie motorówką, obmiary kamienia, wyliczanie przekroju przetamowania – i …nic więcej. Żałowaliśmy, że nie doczekał do tej wyprawy Andrzej, może On pamiętałby więcej…

                Zwiedzając Górę Kalwarię, nie można zapomnieć o Czersku. Znajduje się tam Zamek Książąt Mazowieckich z przełomu XIV i XV wieku.  W trakcie praktyki, z inicjatywy Andrzeja Szyszkowskiego odwiedziliśmy to miejsce. Tam też byliśmy, zadumaliśmy się nad historią mazowieckiej ziemi.

A na koniec, w Czersku, piliśmy miodowe piwo mazowieckie, na starych recepturach warzone, planując kolejne wyprawy śladami szkolnych praktyk.

Marek Durbacz

*) W tekście wykorzystano informacje zawarte na stronie internetowej Urzędu Miasta Góra Kalwaria