Rządowe plany odbudowy szkolnictwa zawodowego

Cieszą nas zapowiedzi nowego rządu dotyczące planów reaktywacji szkolnictwa zawodowego. Dzisiejsze METRO informuje: „Ewa Kopacz chce ratować zawodówki. Przez rok urzędnicy będą zastanawiać się jak to zrobić”.

Nasze Towarzystwo od samego początku za jeden z głównych celów działania postawiło sobie wznowienie szkolnictwa zawodowego w dawnym TGW Dębe. 23 września br. w artykule „Szkoła przy zaporze – technik czy inżynier?; dobitnie wskazujemy na korzyści płynące z uzyskania wykształcenia zawodowego.  Zamieszczone obok zdjęcie przypomina, że jeszcze kilka lat temu uczniowie Technikum odbywali praktyki zawodowe na budowach powiatu legionowskiego.

Tym bardziej z dużą satysfakcją odnotowujemy zapowiedzi nowe ekipy rządzącej, zmierzające do naprawienia wcześniej popełnionych błędów w zmarginalizowaniu roli szkół zawodowych. Mamy przy tym nadzieję, że nie są to tylko polityczne zagrywki przed czekającym nas w tym i w przyszłym roku maratonem wyborczym.

Poniżej przytaczamy treść artykułu zamieszczonego w dzisiejszym, internetowym wydaniu dziennika METRO.

Autor: Alicja Bobrowicz, 08.10.2014

Premier Kopacz postawiła sobie ambitny cel: ratowanie szkolnictwa zawodowego. Tyle że przez najbliższy rok podlegli jej urzędnicy, dopiero będą się zastanawiać, jak to zrobić

- Jeszcze w tym roku minister edukacji rozpocznie wdrażanie programu odbudowy szkolnictwa zawodowego - zapowiedziała premier Ewa Kopacz w expose. Oceniła, że w ostatnich latach zawodówkom i technikom poświęcono zbyt mało uwagi. Dlaczego politycy zainteresowali się nim teraz? Bo robi to również Unia Europejska, która do 2020 r. na szkolnictwo zawodowe w Polsce przeznaczy ponad 800 mln euro - o większość, bo ponad 700 mln euro - mogą starać się województwa. Bruksela chce w ten sposób walczyć z bezrobociem wśród młodych ludzi, bo to jeden z największych problemów w UE, także w Polsce. U nas najbardziej dotyka to absolwentów liceów, którzy nie decydują się na studia i naukę zawodu. I choć w tej grupie pracy nie ma co druga osoba, wciąż ponad 45 proc. absolwentów gimnazjów wybiera ogólniaki. Jednocześnie - według lipcowego raportu agencji pośrednictwa pracy ManpowerGroup - wykwalifikowani fachowcy jak m.in. operatorzy maszyn, spawacze, elektrycy, hydraulicy - są na pierwszym miejscu wśród najbardziej poszukiwanych pracowników w Polsce.

Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska opowiadała, jak zamierza walczyć z tym zjawiskiem. Konkretów nie było. Całkiem sporo było za to rzeczy, których ministerstwo chce się dowiedzieć, m.in.: 
> ile kosztuje kształcenie zawodowe (model finansowania ma być opracowany w ciągu dwóch lat!), 
> czego potrzebuje rynek (dowiemy się do 2015 r.), 
> dlaczego jedne szkoły współpracują z pracodawcami, a inne nie (ocena i wprowadzenie stosownych działań do 2016 r.), 
> dlaczego połowa uczniów zawodówek nie podchodzi do egzaminów zawodowych, a zdawalność matur w technikach jest na poziomie ok. 60 proc. (analiza i raport - 2015 r.), 
> co się dzieje z absolwentami szkół zawodowych (przygotowanie do monitorowania ich losów - 2015r. ). 

Tysiące euro Ministerstwo Edukacji wyda zatem na wspomniane wyżej badania. A reszta? Minister edukacji uważa, że gimnazjaliści i ich rodzice nie wiedzą, które szkoły są dobre. Dlatego do marca przyszłego roku powstanie portal - mapa zawodów, gdzie będzie można znaleźć ofertę szkół zawodowych. W tym samym czasie powstanie portal doradztwa zawodowego - dla uczniów i rodziców. MEN jeszcze w tym roku szkolnym przeszkoli 18 tys. nauczycieli gimnazjów pod kątem doradztwa zawodowego. Powstaną e-podręczniki dla zawodówek i techników - do 2016 r. 

Teraz Ministerstwo Edukacji skupi się na tym, by uczniowie szybciej mogli uczyć się nowych zawodów, bo każdy z nich musi być opisany w urzędowym rejestrze. Dziś zajmuje to wiele miesięcy. Minister chce również, by młodzież częściej uczyła się fachu w firmach, a nie w szkolnych warsztatach. 

- To dobrze, że mówimy o odbudowie szkolnictwa zawodowego, pomimo że reforma szkół zawodowych i techników jest wdrażana od dwóch lat. Nie przekłada się na razie na oczekiwania pracodawców - mówi Jolanta Kosakowska, dyrektorka oświaty zawodowej w Związku Rzemiosła Polskiego. Jej zdaniem urzędnicy zapomnieli o małych przedsiębiorcach u których młodzież praktykuje od lat, a skupiono się na szukaniu współpracy z dużymi przedsiębiorcami. 

Od września 2012 r. uczniowie zawodówek i techników rzeczywiście uczą się według nowych programów. Zwiększono też liczbę godzin praktycznej nauki zawodu. Ale to tylko teoria.

- Potrzebujemy współpracy z pracodawcami, ale również środków na doposażenie szkolnych warsztatów. Jedna nowoczesna maszyna to wydatek nawet kilkunastu tysięcy złotych. A gdy dzwonię do firmy, by przyjęto uczniów na praktyki, to często słyszę: "Co będę z tego mieć". Kwestia praktyk wymaga więc prawnego uregulowania i dotacji - mówi Tomasz Madej, wicedyrektor Zespołu Szkół Technicznych w Radomiu.


Drukuj   E-mail