Mińskie wspomnienia

11 października 2014r. silna ekipa poszukiwaczy śladów naszych praktyk pojechała do Mińska Mazowieckiego.  W maju 1969 roku odbywała tam praktykę, czy raczej warsztaty w betoniarni, pierwsza klasa budownictwa wodnego. Ponieważ trwała ona tylko tydzień zatarła się naszej pamięci. Przypomnieliśmy sobie o niej zbierając materiały do monografii TGW. I tylko trwa ona w naszej pamięci, ponieważ w szkolnej dokumentacji nie został po niej śladu.

Postanowiliśmy odnaleźć szkołę, w której „praktykowaliśmy”. Przygotowując program wyprawy postanowiliśmy zobaczyć w Mińsku również interesujące miejsca, i nie tylko.

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od świątyni mariawickiej pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Na dziedzińcu kościoła zapytaliśmy pana sprzątającego liście, czy możemy wejść do świątyni. Bez żadnych przeszkód, swobodnie zwiedziliśmy obiekt. Po wyjściu okazało się, że zamiatającym liście jest proboszcz mińskiej parafii mariawitów. Wspaniale opowiedział nam historię parafii, wyjaśnił różnicę między jego kościołem a kościołem rzymskokatolickim. Zastanawialiśmy się tylko, dlaczego naszym koleżankom tak bardzo spodobała się forma spowiedzi – powszechna, a nie przy konfesjonale. Nie chciały tego wyjawić.

Kolejny etap to zwiedzanie parafialnego kościoła rzymskokatolickiego, również pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.  Niestety – nie było nam dane (jak w większości kościołów w Polsce) wejść do środka.  Obeszliśmy kościół z zewnątrz i na tym jego zwiedzanie zakończyliśmy.

O godzinie 11 dotarliśmy do Zespołu Szkół Zawodowych nr 2, tzw. „mechanika”, w którym odbywał się zlot absolwentów, w związku z siedemdziesięcioleciem szkoły. Jednak nie zlot absolwentów, a start parady pojazdów zabytkowych z dziedzińca tej szkoły przyciągnął nas w to miejsce.  Warto było tam przyjechać, zobaczyć te wspaniale utrzymane pojazdy i przypomnieć sobie chwile, gdy widzieliśmy je na naszych ulicach nie, jako zabytki, ale jako pojazdy użytkowe. Po sesji fotograficznej z udziałem zabytkowych samochodów, zagłębiliśmy się w przepiękny miński park, w którym stoi świadek historii miasta – pałac Dernałowiczów.

Przez parkowe alejki udaliśmy się w stronę celu naszej wyprawy – Zespołu Szkół nr 1, w którym znajduje się Technikum Budowlane. Gdy szliśmy alejkami parku, powracały wspomnienia z tamtego, odległego już w czasie pobytu na praktyce.  Marian przypomniał sobie drogę przez park na pocztę, Jurek wspomniał o koledze, który chciał zaimponować dziewczętom mieszkającym w sąsiednim internacie, stawał na głowie na okiennym parapecie. Andrzej pamiętał, że na szkolne boisko, po wyjściu z internatu należało kierować się lewo. Pamiętał też, że pierwszy mecz w piłkę nożną z mińskimi kolegami wygraliśmy, a drugi, po wprowadzeniu przez mińszczan nowych zawodników przegraliśmy z kretesem. I najważniejsze wspomnienie: klasowa koleżanka Wanda stwierdziła, że dziewczęta z naszej klasy nie brały udziału w tej praktyce. I to w jakimś stopniu tłumaczy brak śladu po tej praktyce w szkolnych dokumentach.

Szkoła powitała nas przyjaźnie, otwartą bramą, możliwością swobodnego poruszania się po terenie.   Powracała pamięć: tu była betoniarnia, tu internaty i odnalazło się to samo, wzbudzające wówczas w nas zazdrość, wyasfaltowane boisko. Na tym asfaltowym boisku czas się zatrzymał: chyba te same bramki, latarnie i brak śladów eksploatacji, ponieważ obok wyrósł wspaniały „Orlik”.

Odnalezienie szkoły, w której spędziliśmy tydzień, poznając tajniki betonu, wyrabiając dyble i trylinki, a przede wszystkim boiska, bo ono było wówczas treścią naszego praktykanckiego życia, uznaliśmy za sukces naszej wyprawy.

Naszą wyprawę zakończyliśmy w Jeruzalu, czyli Wilkowyjach z serialu „Ranczo”. W sklepie „U Krysi” kupiliśmy słynnego „mamrota mocnego”. Na kultowej, stojącej przy sklepie ławeczce, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, obejrzeliśmy kościół, plebanię, salkę katechetyczną. Wracając do domu planowaliśmy kolejną podróż śladami naszych praktyk.

                                                                                                                                             Marek Durbacz


Drukuj   E-mail