Wspomnienie o Profesorze Pawle Janiszewskim

                                                     

" Okres nauki to czas, w którym bywasz pouczany przez kogoś kogo nie znasz, o rzeczach, o których nie chcesz wiedzieć" powiedział, brytyjski pisarz, Gilbert Keith Chersterton. Tak odbiera ten czas większość z nas. Chyba, że na naszej drodze stanie ktoś, kto sprawi, iż ta "niechciana wiedza" staje się na tyle ciekawa, by człowiek, który ją nam "podaje" stał się kimś bliskim.

Czas bycia uczniem to, w dorastaniu i rozwoju każdego młodego człowieka, czas  przełomowy. A spotkanie wtedy właściwych ludzi jest niezwykle ważne. Nauczyciel to nie tylko ktoś kto "naucza". To człowiek, który może wpłynąć na nas, a nawet zmnienić nasze życie. My z TGW Dębe, a potem również z Liceum, mieliśmy to szczęście spotkać takich ludzi. Pan Profesor Paweł Janiszewski, który był nauczycielem w latach 1980-2019, był właśnie kimś takim.

Pamiętam doskonale, kiedy rozpoczął pracę. Były to lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku. Czas zmian i przełomów w naszym kraju. Kiedy pojawił się, wiadomo, wzbudził ciekawość jako ktoś nowy. Ale od początku było jasne, że to nie tylko nauczyciel. On od początku był po prostu sobą. Mało tego pokazał nam jak ważny i fajny  jest sport. Nie tylko ten wymuszony , dla większości, na lekcjach w-fu. Ale taki dla nas samych. Pan Profesor grał w tenisa. Systematycznie ćwiczył i doskonalił się w tym. Dzięki niemu kort, w naszej szkole, stał się kortem tenisowym z prawdziwego zdarzenia. Pokazał, iż warto zadbać nie tylko o intelekt i ducha, ale i o ciało. Bo to raz, że zdrowe, a dwa jak świetne może wypełnić nudę po szkole !

Przedmiot, którego wówczas uczył, nazywał się  Propedeutyka nauki o społeczeństwie. Z bólem przyznaję, iż była to ostatnia rzecz, która mnie,  i nie tylko mnie, interesowałaby. Więc od początku , było jasne, że nie łatwo będzie mu  to zmienić. Jednak trzeba było mu oddać, że starał sie uczynić ten "nudny" przedmiot ciekawym i przystępnym. Zanim jednak ja w tej kwestii, uruchomiłam " myślenie i zrozumienie", starałam się, ich brak, zastąpić "kombinowaniem jak się prześlizgnąć w tym temacie". I wyjść jeszcze z tego z twarzą ! Jednakże trafiła kosa na kamień, jak to się mówi. Pan Profesor, takie kombinacje, łapał w lot ! Byłam przekonana, że moja zdolność improwizowania, niepokryta w żadnej mierze wiedzą przecież, będzie moim atutem. Ale nic z tych rzeczy. Nigdy nie zapomnę, kiedy na sprawdzianie,  "lałam wodę strumieniami" i jaka byłam jeszcze z siebie dumna :) Przecież tyle napisałam ! A tu masz ...Pan Profesor ni mniej ni więcej, napisał ...H2O ...i postawił mi pałę. Taki był ! Od tamtej pory już wiedziałam, że to nie przelewki, i potraktowałam sprawę poważnie. Od tamtej pory zaczęłam "przyswajać wiedzę" i nagle okazała się nawet na swój sposób interesująca. Nie miałam, niestety, szczęścia i nie dane mi było by, Pan Profesor, uczył mnie historii. A ten przedmiot, akurat, był jednym z moich ulubionych. Widząc jak do tego podchodził, wiedziałam, że był w tym fantastyczny. Wszak historia to nie są tylko fakty i daty. Przecież za każdym wydarzeniem kryją się ludzie, okoliczności i ciekawostki z nim związane. A on tak wiele czytał, analizował, wyszukiwał po to by każda data nie była tylko zlepkiem cyfr. Uczył wyciągać wnioski : czym kierowali się ludzie stojący za nią lub dlaczego pewne wydarzenia zaistniały. Każdy fakt historyczny miał swoje " drugie dno" lub "coś" co w podręcznikach szkolnych nie znalazło się. A mogło, uczniowi, pomóc zrozumieć go.

Miałam ten zaszczyt i po zakończeniu Szkoły, Pan Profesor,  stał się członkiem mojej rodziny. Spotykałam więc go na niwie rodzinnej. Na tym polu, również, okazał się kimś wyjątkowym. Nie przestał być autorytetem w tak wielu sprawach. On tak fantastycznie tłumaczył rzeczywistość, w której przyszło nam żyć. Tak przystępnie i logicznie wyjaśniał dlaczego świat jest, jaki jest. Kiedy nie rozumiałam postępowania elit rządzących, w kraju i na świecie, wiedziałam, że jest ktoś kto mi to wyjaśni. Zawsze, przed naszym spotkaniem, miałam "pakiet pytań", a On cierpliwie na niego odpowiadał. Nigdy żadne pytanie nie było głupie. On zawsze miał czas i ochotę, by rozmawiać. Jego zdania były wyważone i zrozumiałe. Miał ten talent by " przekazać wiedzę". Miał ten talent by " trafić do człowieka". Jego wyjątkowość polegała   również na tym, że można go było poprosić o radę nawet w sprawach czysto życiowych. Pokazał jak " odnaleźć światełko w tunelu", w tym naszym trudnym, przecież, życiu . Był ponadto człowiekiem wrażliwym na piękno. Kochał muzykę i tę miłość, tak wielu,  od niego przejęło. Dzisiejsi miłośnicy Pink Floyd... pamiętacie ? :)  No i on, jak nikt inny, wciąż doskonalił swoją wiedzę. Nie uważał, że wie już wszystko. Nadal mnóstwo czytał. Wciąż mam przed oczami Jego regały pełne książek...książek, które były naprawdę "przestudiowane". Ten człowiek do końca był poszukiwaczem wiedzy. Każda przeczytana książka czy gazeta "coś" ze sobą niosła ..a On wciąż  poznawał, wciąż szukał i rozwijał się.  Bo jak powiedział Ryszard Kapuściński : " Żeby napisać jedno własne zdanie, trzeba przeczytać tysiące innych ".

Dla wielu z nas, spotkanie Pana Profesora Pawła Janiszewskiego, było kamieniem milowym ich życia. Wielu przyzna, że dzięki Niemu, jego życiowa ścieżka, albo " wyprostowała się" albo zostali skierowani na tę, a nie inną. I są mu wdzięczni po dzień dzisiejszy. A wracając do nas, jako uczniów, to wielu przyzna, że historia to jednak ciekawy przedmiot, a wiedza o społeczeństwie "nie taka głupia i niepotrzebna" :) No i umiejętność rozumienia, którą Pan Profesor starał się nam zaszczepić, może na coś się jednak przydać. Może pomóc poznać i zrozumieć, nie tylko teraźniejszość, ale i przyszłość. A także samego siebie i się doskonalić. Bo nie chodzi o to, by kogoś naśladować, ale jak powiedział Michel Quoist : " Czerp z innych, ale nie kopiuj ich. Bądź sobą". Pan Profesor nie jednemu z nas to uprzytomnił, że warto uwierzyć w siebie. Bo to pozwoli nam odnaleźć się w dzisiejszym świecie.
Kiedy odchodzą tacy ludzie pozostaje pustka...bo to SĄ ludzie niezastąpieni . Ale to, co dali nam w życiu, na zawsze,  z nami zostanie. I On zawsze z nami będzie. Pięknie pożegnał Go Paweł Kownacki, Wójt Gminy Wieliszew, a nasz absolwent, w dniu pogrzebu. Pozwolę sobie przytoczyć fragment :  

 "Nasz Kapitanie, drogi Profesorze, choć Twej żeglugi nadszedł kres, to dzięki Tobie jesteśmy bliżej celu, bliżej upragnionego portu, to dzięki Tobie czasem działamy spontanicznie  wchodząc na biurko by lepiej zobaczyć świat, dzięki Tobie staramy się zachować kulturę, nawet wobec niekulturalnego czasem świata, staramy się być bardziej kochający innych. "

Cześć Jego pamięci !

      

Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Szkoły przy Zaporze w Dębem składa podziękowania Koleżance Ewelinie Sobikowskiej za wspomnienie o Panu Profesorze

                                                


Drukuj   E-mail

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież