Przejdź do treści

Powrót do Piotrawina

Na specjalne życzenie raz jeszcze powracamy śladami naszych praktyk i przytaczamy tekst, który ukazał się w pierwszym numerze kwartalnika „Szkoła przy zaporze”. Trzeba było aż 42 lat, żeby móc ponownie pojawić się w miejscowości o blisko tysiącletniej historii, szczycącej się mianem najstarszej parafii w diecezji lubelskiej.

W sobotę 3 maja 2014 r. reprezentacja Towarzystwa Przyjaciół Szkoły przy zaporze w Dębem udała się do Piotrawina w województwie lubelskim „Śladami naszych praktyk” nauki zawodu realizowanych w ówczesnej klasie czwartej w klasie budownictwa wodnego w okresie od 15 maja 1972 r. do 12.06.1972 r. Skład grupy tworzyli: Sławomir Miętek z żoną Olgą, Andrzej Gronek oraz prezes Towarzystwa Jerzy Wilczyński.

To tu właśnie przez 4 tygodnie na przełomie maja i czerwca Anno Domini 1972 grupa 15 uczniów z tamtejszych klas trzeciej i czwartej zaliczała obowiązkową praktykę zawodową. Z naszej IV B było nas 7(siedmiu). Oprócz mnie: Bogdan Ociepka, Bogdan Wrzesiński, Wiesław Sekutowicz, Stanisław Pisarzewski, Andrzej Dubski i Sławomir Miętek. Z klasy młodszej pamiętam tylko Marka Kędzierskiego i (chyba) Mirosława Góreckiego. Pozostałych z III B po prostu nie pamiętam. Mgła zapomnienia kompletnie przesłoniła te postacie.

Za to doskonale przypominam sobie postać pana Mieczysława Smagła, który był naszym opiekunem praktyk. Pan Mieczysław był w tym czasie zastępcą kierownika filii Przedsiębiorstwa Budownictwa Wodnego w Puławach i szefem miejscowego klubu sportowego. Dzięki jego sportowym i zawodowym funkcjom zostaliśmy zakwaterowani w budynku miejscowej „nadzorcówki” a wszystkie posiłki jedliśmy w budynku klubowym. To również spowodowało, że większość swego czasu wolnego spędzaliśmy na tutejszym boisku, co pewien czas tocząc zacięte mecze pomiędzy sobą a także z miejscowymi futbolistami. Po 4 tygodniach wróciliśmy do szkoły, dobrze wspominając ten pobyt.

Nie mogło być inaczej skoro teraz kolegialnie zdecydowaliśmy, że to właśnie od Piotrawina rozpoczynamy docieranie do miejsc związanych z naszymi praktykami zawodowymi w ramach projektu realizowanego przez nasze Towarzystwo. Mieliśmy to szczęście, że udało nam się odszukać Pana Mieczysława Smagła. Nasz były opiekun praktyk to dziś zacny 80-latek, który wciąż udziela się na niwie sportowej i społecznej. Jeszcze kilka lat temu „prezesował” tutejszemu klubowi sportowemu a ponadto wykorzystując swoją wiedzę i zainteresowania, napisał i wydał w 2009 r. książkę o swym Piotrawinie. „Poplątane ludzkie losy” to próba nakreślenia historycznego rysu tej prastarej miejscowości usytuowanej na nadwiślańskiej skarpie. W czasie naszego spotkania w budynku piotrawińskiego „Wodniaka” z dumą prezentował nam swoje literackie dzieło.

My z kolei podarowaliśmy naszemu gospodarzowi egzemplarz naszej MONOGRAFII Technikum w Dębem, opatrując to odpowiednią dedykacją.

Razem z panem Smagłem honory gospodarza w czasie naszej wizyty pełnił radny i sołtys Piotrawina Pan Stanisław Owczarz. Po spotkaniu na miejscowym stadionie wszyscy udaliśmy się do piotrawińskiego sanktuarium Świętego Stanisława Biskupa Męczennika. Naszym przewodnikiem w zabytkowej świątyni był ksiądz wikariusz Tomasz Mital, który jak się okazało zna okolice Dębego, bowiem w czasie swej służby wojskowej stacjonował w Zegrzu.

Niesprzyjająca pogoda nie pozwoliła nam na dłuższe zwiedzanie przyległej Kalwarii Piotrawińskiej a względy finansowe na skorzystanie z bytowych walorów niemal przylegającego do kościoła ekskluzywnego pensjonatu Piotrawin.

Za to, zupełnie gratis nasi gospodarze w czasie samochodowej przejażdżki po wsi pokazali nam dom, w którym latem zamieszkuje (a zimą przenosi się do Poznania) pochodząca stąd Maria Osuch – jedna ze śpiewających piosenkarek w znanym w latach 60-tych żeńskim zespole „Alibabki”.

Na końcu z reporterskiego obowiązku wspomnę o „rzucie okiem” (w trakcie tej samej przejażdżki) na posesję pochodzącej z Piotrawina naszej absolwentki z rocznika 1975 – Marii Mokrzysz. Nasza młodsza (o 2 lata) koleżanka z klasy hydrologii podobno w tym czasie była w swym domu rodzinnym.

Gdybyśmy o tym wiedzieli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *